Zaiste wielkość wszechświata jest niczym jeśli ją przyrównać do głupoty ludzkiej.
Charakter totalnej głupoty ma przegłosowany w Sejmie zakaz pracy w handlu w święta, reklamowany przez pożytecznych idiotów jako „wolność od pracy w handlu”.
Przez litość pominę logikę takiego sposobu myślenia, bo traktowanie pracy czyli dobrowolnego stosunku prawnego jako synonimu niewolnictwa uwłacza ludzkiej inteligencji.
Wskażę jedynie na aspekty obywatelskie. Świąt, w których obowiązywać ma zakaz jest 12 w roku, czyli średnio 1 dzień w miesiącu, czyli upraszczając obywatele raz na miesiąc nie będą mogli kupić nawet wody czy bułki z serem, a ci, którzy mogli by wtedy zarabiać będą sztucznie przez państwo pozbawieni swoich dochodów. Oczywiście nie ma mowy o tym, aby twórcy tego „prawa” jakoś zrekompensowali by im tę stratę.
Tak więc etatystyczne państwo arbitralnie pozbawia swoich mieszkańców praw i wolności obywatelskich: prawa do pracy i praw konsumenckich – możliwości zaspokojenia nawet najbardziej podstawowych potrzeb, np. jedzenia i picia.
Jak w tym kontekście moralne i uczciwe jest liberalna zasada: żyj i daj żyć innym. Jak widać jest to zupełnie obce etatystom i ich poplecznikom, którzy wyznają zasadę odwrotną: „Masz żyć tak jak my tobie nakażemy”, tyle że to jest zasada pasująca do obozu reedukacji, kompletnie obca społeczeństwu obywatelskiemu, którym podobno chcą być obywatele państw europejskich.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz